Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blues pills. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blues pills. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 listopada 2013

my god... it's full of stars



Muszę częściej zaglądać do skrzynki na listy. Czasem oprócz ulotek i wezwań do zapłaty można tam znaleźć coś ciekawego. Wczoraj wyjąłem EP-kę Blues Pills. Jaram się, bo dawno żaden retro band nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak oni. No, może Graveyard po wydaniu "Hisingen Blues". Wieje nudą z tego retro, Krzysiu, masz rację. Ale są momenty świeżości nawet w takiej, mimo wszystko hermetycznej, formule. 
Więc jeśli ktoś jeszcze nie zdążył zapoznać się z twórczością Szwedów (proponowałem tu - klik), to jest szansa na poprawę.


wtorek, 22 października 2013

niebieskie pigułki, czyli parę słów o fotografowaniu koncertów


Zdałem sobie jakiś czas temu sprawę z tego, że mimo iż fajnie jest fotografować duże koncerty ze wspaniałą scenografią i pierdyliardem efektów świetlnych, to najbardziej jednak lubię te mniejsze. Często mniej znanych, niszowych artystów, w małych klubach, bez wypasionych świateł. Z jednej strony jest trudniej, bo z reguły ciemno i te światła jakieś takie... są, ale jakby ich nie było.Z drugiej, to jest zupełnie inna energia. Zupełnie inny kontakt z muzyką. Zupełnie inne relacje na linii artysta-publiczność. To dla mnie dużo ciekawsze i dużo bardziej prawdziwe. Dużo bliżej życia niż fotografowanie Metalliki, czy Dody na wielkiej scenie przez tele. Porównanie jest zamierzone. Fotografowałem koncerty Mety i Dody i patrząc z perspektywy czasu stwierdzam, że fotografuje się ich dokładnie tak samo.

Za to każdy mniejszy koncert to dla mnie inne przeżycie, inne doświadczenie. Dużo bardziej wolę fotografować koncert będąc jego częścią, czując w pełni tę atmosferę, współtworząc ją.

Zdjęcie pochodzi z przerewelacyjnego koncertu Blues Pills w warszawskiej Harendzie. Polecam zapoznać się z tym zespołem, dlatego wrzucam też wideło.